Koc z grubym splotem, kubek parującej kawy i deszcz uderzający o parapet to zestaw obowiązkowy każdego szanującego się miłośnika chłodniejszych miesięcy. Ale jesienny klimat w kinie to coś znacznie więcej niż tylko szeleszczące pod butami liście i kadry skąpane w odcieniach ochry. To melancholia, powroty do przeszłości, gęste od emocji rodzinne mikrokosmosy i thrillery, których chłód czuć pod skórą. Jeśli Twoje wewnętrzne filmowe ja domaga się seansu idealnego na długie wieczory, mamy dobrą wiadomość: każdego roku Festiwal OFF CAMERA skrywa tytuły skrojone dokładnie pod ten nastrój. Oto 7 propozycji dla każdej OFFowej jesieniary (i jesieniarza) z poprzednich edycji!
„Ostatnia sesja w Paryżu” (reż. Rebecca Zlotowski)
Brakowało Wam paryskiego szyku z domieszką dusznej tajemnicy? Jodie Foster wciela się w Lilian – cenioną psychiatrę, której poukładany, elegancki świat wali się jak domek z kart po nagłej śmierci długoletniej pacjentki. Prywatne śledztwo, w które bohaterka wciąga byłego męża (Daniel Auteuil), prowadzi przez deszczowe bulwary, dym kawiarni i gabinety pełne sekretów. Klasyczny, wyrafinowany thriller psychologiczny z melancholijnym francuskim sznytem – do powolnego sączenia niczym mocne espresso.
fot. kadr pochodzi z filmu „Ostatnia sesja w Paryżu“, materiały prasowe
„Two Pianos” (reż. Arnaud Desplechin)
Jesień w parku, dźwięk fortepianu odbijający się od kamienic i duchy przeszłości, które nigdy nie dają o sobie zapomnieć. Mathias Vogler wraca po latach z azjatyckiego wygnania do Lyonu, by zagrać w historycznej sali koncertowej. Przypadkowe spotkanie chłopca wyglądającego kropka w kropkę jak on w dzieciństwie prowadzi go wprost do dawnej miłości, Claudii. Desplechin maluje portret artysty uwikłanego we wspomnienia, tworząc opowieść intymną, kruchą i szalenie klimatyczną – stworzoną do oglądania przy przygaszonym świetle.
„Magpie” (reż. Sam Yates)
Ucieczka z deszczowego Londynu do ustronnego domu na prowincji miała być dla Annette (Daisy Ridley) i Bena (Shazad Latif) sielankowym nowym początkiem. Rzeczywistość szybko jednak zderza się z jesienną szarugą: samotność, frustracja i mąż skupiony wyłącznie na sobie. Kiedy ich mała córka dostaje rolę w filmie u boku charyzmatycznej gwiazdy, w domowe pielesze wkrada się paranoja, zawiść i chłód gęstszy niż angielska mgła. To stylowy, niepokojący dreszczowiec, który redefiniuje pojęcie „domowego ogniska”.
„Imago” (reż. Olga Chajdas)
Koniec lat 80., chłodne, surowe Wybrzeże i bunt, który pulsuje pod skórą. Ela – najmłodsza z wielodzietnej rodziny – szuka wolności w trójmiejskiej scenie alternatywnej, balansując na krawędzi starego ustroju i niepewnego jutra. „Imago” to kino o wyjątkowej teksturze wizualnej: ziarniste, dymne, surowe i przeszywająco szczere. Jeśli jesień kojarzy Wam się z wyciągniętymi swetrami, postpunkową muzyką w słuchawkach i nostalgicznym chłodem Bałtyku, ten film trafi w wasze serca.
fot. kadr pochodzi z filmu „Imago“, materiały prasowe
„Kiedy nadchodzi jesień” (reż. François Ozon)
Sam tytuł mówi wszystko, ale Ozon nie serwuje prostej pocztówki z burgundzkiej prowincji. Michelle wiedzie spokojne życie na wsi, aż do momentu, gdy pod wpływem stresu częstuje odwiedzającą ją córkę… trującymi grzybami. Rodzinny konflikt, odcięcie od ukochanego wnuka i wkradająca się samotność zyskują zupełnie nowy zwrot akcji, gdy z więzienia wychodzi syn jej najbliższej przyjaciółki. To film pachnący wilgotną ziemią, leśnym runem i domową kuchnią, pod którą kipi przewrotny, hitchcockowski dreszczowiec obyczajowy.
„Pamiętnik ślimaka” (reż. Adam Elliot)
Jeśli jesień to dla Was czas na głęboki smutek, katharsis i wypłakanie emocji w rękaw wełnianego swetra, nowa animacja Adama Elliota (Mary i Max) trafi w najczulsze struny. Reżyser nie lukruje rzeczywistości – tworzy wyrazisty, bolesny i momentami na wskroś depresyjny portret outsiderki. Grace Pudel po rozdzieleniu z bratem bliźniakiem ucieka przed traumą i paraliżującym lękiem w samotniczy świat książek oraz kolekcjonowania ozdobnych ślimaków. Choć w jej życiu pojawia się ekscentryczna, barwna Pinky dająca cień nadziei, film pozostaje gęstą, melancholijną i dotkliwą opowieścią o stracie i samotności. Seans z gatunku tych, po których długo patrzy się w okno przy dźwiękach deszczu.
„Matka, kanapa” (reż. Niclas Larsson)
Czy istnieje bardziej jesienny mebel niż sofa? W tym debiucie staje się ona jednak centrum egzystencjalnego absurdu. Ellen Burstyn siada na kanapie w sklepie meblowym i oznajmia dzieciom (wśród nich m.in. Ewan McGregor i Rhys Ifans), że nie ma zamiaru z niej wstać. Zamiast ciepłego familijnego popołudnia dostajemy surrealistyczną, pełną gorzkiego humoru i wzajemnych pretensji wiwisekcję relacji rodzinnych. Osobliwy, zamknięty w specyficznej palecie barw komediodramat, który ogląda się z kubkiem herbaty i niemałym zdumieniem.
„Doppelgänger. Sobowtór” (reż. Jan Holoubek)
Deszcz, prochowce, szpiegowskie podsłuchy i jesień przełomu lat 70. i 80. Jan Holoubek po mistrzowsku kreuje klimat kina szpiegowskiego, rozgrywając akcję pomiędzy tętniącym życiem Strasburgiem (Jakub Gierszał) a surowym, stoczniowym Gdańskiem (Tomasz Schuchardt). Zimna wojna toczy się tu nie tylko w cieniu wielkiej polityki, ale przede wszystkim w sferze tożsamości, sekretów i moralnych pęknięć. Wizualny majstersztyk o gęstej, ołowianej atmosferze, od której nie sposób oderwać wzroku.
„Grzyby” (reż. Paweł Borowski)
Prawdziwa jesieniara wie, że wrzesień i październik to wyprawy do lasu. Paweł Borowski zamienia jednak grzybobranie w przewrotny, klaustrofobiczny thriller. Starsza kobieta spotyka w gęstwinie dwójkę tajemniczych młodych ludzi w… szlacheckich strojach. Zguba, nieufność, skręcona noga i narastająca z każdą minutą paranoja sprawiają, że wilgotny, zamglony las staje się areną bezwzględnej gry pozorów. Krótka lekcja: w jesiennych chaszczach nikt nie jest tak bezbronny, jak mogłoby się wydawać.
fot. kadr pochodzi z filmu „Grzyby“, materiały prasowe
Kinga Majchrzak-Telega
zdjęcie główne, kadr pochodzi z filmu „Kiedy nadchodzi jesień“, materiały prasowe


