International Festival
of Independent Cinema

24.04 – 3.05.2026, Kraków

OFF z Mastercard

– 20% z Mastercard

Mastercard Special Screening

Mastercard OFF SPOTS

Zderzenie pór roku | recenzja filmu „Późna sława”

Współczesne kino rzadko kiedy daje nam tak trafną socjologiczną diagnozę, jaką odnajdujemy w „Późnej sławie” Kenta Jonesa. Zamiast hollywoodzkiej opowieści o triumfie, otrzymujemy subtelny zapis egzystencjalnego niedopasowania, w którym Saxberger staje się mimowolnym obiektem kultu. Jones nie fetyszyzuje literackiego geniuszu, lecz przygląda się z pewnym dystansem temu, jak współczesność próbuje na siłę skonsumować kogoś, kto dawno temu wybrał inną drogę. 

Film ten, choć osadzony w nowojorskim środowisku literackim, przywołuje mi na myśl fenomen Jarosława Borszewicza i jego „Mroków”, które musiały odczekać całe pokolenie, by zafascynować sobą w sposób, który byłby ich godny. Bohater „Późnej sławy” – Willem Dafoe, wcielając się w postać Eda Saxbergera, staje się ucieleśnieniem losu autora „Mroków”, który na swoją największą sławę musiał czekać dekady. To historia o literackim zmartwychwstaniu, które dzieje się niemal wbrew samemu twórcy – podobnie jak „Mroki” po latach stały się odkrywczym tekstem dla nowych pokoleń, tak debiut Saxbergera zostaje wyciągnięty z niebytu przez młodych ludzi, którzy w starych wierszach szukają prawdy, jakiej nie potrafią wykrzesać z własnego, przebodźcowanego życia.

Idealnym kluczem do zrozumienia tej historii jest napisany przez głównego bohatera wers o „zderzeniu pór roku”. Film Jonesa to nic innego jak konfrontacja wiosny z zimą. Młodość, reprezentowana przez grupę literackich aspiratów, jest tutaj wiosną w jej najbardziej agresywnej, ekspansywnej formie. Jest pełna energii, ale i przerażająco powierzchowna w swoim entuzjazmie. Z kolei Saxberger – zima – to człowiek, który dawno pogodził się z zapomnieniem i ułożył sobie życie w cieniu własnej „porażki” – zamiast prowadzenia życia rockmana, podobnego do tego, które prowadziło pokolenie beatników, zaszył się na poczcie, czas wolny spędzając wśród podobnych sobie kolegów w barze. To zderzenie pór roku jest momentem, w którym „stare” staje się nagle „modne”. Jednak sukces, który przychodzi po latach, nie smakuje jak triumf; smakuje raczej jak ironia losu, bo autor zostaje odkryty przez pokolenie, które posługuje się zupełnie innym kodem kulturowym niż on sam.

W tym miejscu film staje się bezlitosną krytyką współczesnych inteligentów, owych przedstawicieli „bananowej młodzieży”, którzy rzucają wielkimi słowami niczym granatami dymnymi, by ukryć własną pustkę. Jones z chirurgiczną precyzją portretuje ludzi, którzy żyją w świecie cytatów, a nie doświadczeń. Ich zachwyt nad twórczością Saxbergera wydaje się rodzajem performansu, gry pozorów, zblazowania. To postacie, które operują kliszowymi określeniami powielanymi na tyle często, że ciężko stwierdzić, co w ich wywodach jest własną, przeżytą opinią, a co zaledwie zasłyszaną frazą, mającą budować ich status w hierarchii towarzyskiej. Wielbią Saxbergera, ale robią to w sposób, który go uprzedmiotawia; staje się on dla nich „znaleziskiem”, estetycznym artefaktem, którego wydaje im się, że rozumieją i podziwiają, ale tym samym stają się ludźmi, którymi publicznie gardzą – podążającymi ślepo za trendami, które sami sobie wytyczają.

Willem Dafoe po mistrzowsku oddaje zagubienie człowieka, którego intymna przeszłość nagle stała się czyjąś własnością. Podobnie jak w przypadku „Mroków”, które po latach zyskały status legendy, dzieło Saxbergera zaczyna żyć własnym życiem, całkowicie oderwanym od intencji autora. Dramat bohatera polega na tym, że zostaje on otoczony przez ludzi, którzy rzekomo go rozumieją, podczas gdy w rzeczywistości używają jego twórczości jako paliwa do własnych, narcystycznych gier. Rzucają terminami, których nie czują, i analizują ból, o którym nie mają pojęcia. „Późna sława” pokazuje, że ponowne odkrycie zapomnianego artysty często wiąże się z formą przemocy – jego prywatna „zima” zostaje wystawiona na jarmarczne, wiosenne słońce, które wcale nie grzeje, a jedynie razi w oczy.

Ostatecznie film Kenta Jonesa zostawia nas z gorzką refleksją na temat kondycji współczesnej kultury. Jeśli autentyczność musi czekać kilkadziesiąt lat na zauważenie, to co mówi to o nas dzisiaj? Zderzenie pór roku okazuje się smutną diagnozą: współczesna elita intelektualna potrzebuje autorytetów z przeszłości tylko po to, by nimi dekorować swoją powierzchowną teraźniejszość. Saxberger, podobnie jak Borszewicz, pozostaje w tym wszystkim osobny – jego spóźniona sława to nie happy end, lecz dowód na to, że prawdziwa literatura zawsze będzie istnieć obok mód, niezrozumiana przez tych, którzy najgłośniej o niej krzyczą. To kino dotkliwe, które pokazuje, jak łatwo zamienić czyjeś życie w kliszę, powtarzaną tak długo, aż straci swoje pierwotne znaczenie.

Kinga Majchrzak-Telega

„Późna sława” do obejrzenia w ramach sekcji Amerykańscy Niezależni, podczas Festiwalu Mastercard OFF CAMERA w Krakowie.

Nadchodzący pokaz:

  • 3 maja 2026 r., 13:00 – Aula ASP, Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie

 

Przejdź do treści
Zezwól na powiadomienia OK Nie, dziękuję