Trauma jest jak bumerang – powraca w najmniej spodziewanych momentach. Najczęściej wtedy, kiedy próbujemy zasnąć, ale wszystkie myśli uporczywie dobijają się do naszej głowy. Może wtedy lepiej wcale nie śnić? – zapytacie. Nierozliczona trauma pozostaje z nami nawet wtedy, gdy nie zawiesimy łapacza snów, o czym doskonale przekonuje się Klara, bohaterka „Lanego poniedziałku” Justyny Mytnik. Siostrzeńska siła pomaga jej jednak znaleźć w sobie odwagę, by zawalczyć o siebie.
Koncept Justyny Mytnik na film jest naprawdę wyjątkowy, bo oto wplata gusła, zabobony, ale także chrześcijańskie tradycje wielkanocne w konstrukt kobiet-wiedźm, które swojej magii wcale nie wykorzystują do niecnych celów, ale do walki o swoje samostanowienie, godność i rozliczenie się z trudną przeszłością. To baśń o latach ’00, gdy wieszało się na ścianach plakaty z Bravo, komputer włączało z rzadka, a większość czasu spędzało się na dworze przyjaciółmi. To jednak nie jest cukierkowa baśń z gatunku tych za górami, za lasami i siedmioma rzekami. To brudne podwórka, stare bloki, ubrania po siostrze i gaz pieprzowy „na wypadek, gdyby…”. Bohaterki w „Lanym poniedziałku” są łobuzerskie, buntownicze, zamiast berła mają papierosy, a długie suknie z wieloma warstwami tiulu zamieniły na krótkie topy. Są jednak także kruche, chwilami złamane, choć pełne siły, którą wzajemnie się obdarowują, bo w końcu jedna za wszystkie i wszystkie za jedną. Ta wielowarstwowość ich charakterów jest wyjątkowa, bo daje nam bohaterki z krwi i kości a nie płaskie i powielane schematy.
Cieszą takie głosy w nurcie #girlpower, jak ten Justyny Mytnik. Przypominam sobie film „Monstrum” (ang. Colossal) w reżyserii Nacho Vigalondo, który kilka lat temu można było oglądać podczas 10. Netia OFF CAMERA. Sposobem Glorii (Anne Hathaway) na radzenie sobie z życiowymi problemami, było metaforyczne przeistaczanie się w potwora, pustoszącego ulice Seulu. Zarówno Vigalondo, jak i Mytnik we wrażliwy sposób opowiadają o tym, co najtrudniejsze w bardzo symboliczny sposób. Gdy Klara (Julia Polaczek) za namową Diany (Weronika Kozakowska) znajduje w sobie odwagę, by skonfrontować się ze swoimi koszmarami, przeistacza się w rycerkę z mieczem i odkrywa elementy zagubionej układanki, które całkiem wyparła z pamięci. Każdy kolejny element zbliża ją coraz bardziej do prawdy o tym, co wydarzyło się w zeszłoroczny lany poniedziałek, jednak zegar tyka i do następnego został już tylko tydzień. Dwie wiedźmy to za mało do sabatu, ale dodajmy do tej dwójki siostrę Klary – Martę (wspaniale charyzmatyczna Nel Kaczmarek) i otrzymujemy magicznej mocy siostrzany trójkąt, który swoimi czarami jest w stanie poradzić sobie z każdą z traum, bo jak się okazuje niestety jest jej więcej niż jedna.
Wydaje się, że najstraszniejsza w tym całym filmie jest ta brutalnie rzeczywista, rodzinna scena przy obiedzie wielkanocnym, gdy najgorsze ze stereotypów i paskudnych haseł są wbijane w kobiety i dziewczynki po traumie, bez świadomości, że jedną z nich jest siedząca przy stole Klara. Kiedy w końcu my, jako społeczeństwo, zamienimy podwójne standardy i podejście „przecież to o nich, a nie o nas” na „a co, jeśli zdarzyłoby się to mi lub moim bliskim”? Być może wtedy z większą wrażliwością i współodczuwaniem będziemy patrzyć na świat poza nami i mniej aspektów do odczarowywania będzie nam potrzebne. Ale gdy już się coś tak strasznego się nam przydarzy nie bójmy się prosić o pomoc – 116 111 to telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, gdzie anonimowo i bezpłatnie można uzyskać wsparcie.
- 25/04/2025 | 18:45 | Sala duża | MOS Urodzinowe Kino MASTERCARD
- 27/04/2025 | 18:45 | Sala mała | MOS Urodzinowe Kino MASTERCARD
- 01/05/2025 | 12:30 | Sala duża | MOS Urodzinowe Kino MASTERCARD, Q&A – Mastercard Special Screening
Kinga Majchrzak
fot. kadr z filmu „Lany poniedziałek”, materiały promocyjne dystrybutora


