Bez niego nie byłoby tego Festiwalu. Jako dyrektor Mastercard OFF CAMERA, od 19 lat konsekwentnie buduje przestrzeń dla kina niezależnego, udowadniając, że bezkompromisowa autentyczność zawsze znajduje swoją publiczność. To on nadaje kierunek jednemu z najważniejszych festiwali filmowych w tej części Europy, łącząc odważne wybory artystyczne z unikalną atmosferą krakowskiej majówki.
Wymyśliłam sobie, że – oczywiście o ile się zgodzisz – nasza rozmowa będzie miała formę dokańczania zdań. Ja zacznę zdanie a Ty je dokończysz, zgoda?
Zgoda.
Dziewiętnaście lat temu w życiu bym nie pomyślał, że…
…że dalej mogę robić to, co kocham. To znaczy być częścią międzynarodowego festiwalu kina niezależnego, w którym biorą udział znani i ważni twórcy czy wyświetlane są interesujące produkcje z różnych zakątków świata. Przede wszystkim jednak, że mogę to robić wspólnie z fantastycznymi ludźmi, bez których tego wszystkiego by nie było. Zespół się zmienia, bo my się zmieniamy jako ludzie, ale wartości i więzi, dzięki którym wszyscy znaleźliśmy się w jednym czasie i miejscu pozostają te same. To nadaje naszej pracy sens już niemal od blisko dwóch dekad.
Jest jakieś spotkanie, które szczególnie zapadło Ci w pamięć?
Pamiętam doskonale jedną z rozmów w trakcie którejś z edycji Mastercard OFF CAMERA, gdy jedna z byłych wolontariuszek powiedziała mi, że ten Festiwal zmienił jej życie. Dzięki niemu zdecydowała się na zmianę ścieżki kariery – rzuciła studia prawnicze i odważyła się robić to, co kocha, czyli filmy. Gdy myślę o tych wszystkich latach, to mam w głowie tę historię, która jest jedną z wielu, ale idealnie obrazuje, dlaczego tworzymy ten Festiwal.
Niezależność kojarzy mi się z…
Niezależność to odpowiedzialność, bo z jednej strony przywilejem jest dokonanie wyboru, ale z drugiej – każdy wybór ma swój ciężar i swoje konsekwencje, z którymi trzeba się zmierzyć. Przez dziewiętnaście lat trwania Festiwalu spotkaliśmy w Krakowie wielu niezależnych twórców. Historie, które nam opowiadali w swoich filmach są najlepszym przykładem, że odwaga do bycia sobą, do tworzenia na swoich warunkach zawsze wiąże się z jakąś ceną, ale to jedyny sposób, by stworzyć coś, co naprawdę ma znaczenie.
Jest coś, co byś zmienił w tych dziewiętnastu latach?
Niczego bym nie zmienił, bo uważam, że wszystko było po coś. Zdarzały się trudne momenty, ale one nas wiele nauczyły i bez tej wiedzy nie moglibyśmy być w miejscu, gdzie znajdujemy się teraz. Każdy sukces pcha nas do przodu, ale też sprawia, że chcemy więcej. Natomiast każde potknięcie daje nam do zrozumienia, że wciąż mamy coś do zrobienia. Przez te lata wypracowaliśmy pewne mechanizmy, ale jak wspomniałem – zespół się zmienia, świat się zmienia, wszyscy się zmieniamy. Nie ma dwóch takich samych edycji i całe szczęście, bo to sprawia, że co roku chce się tu wracać po nowe emocje. Poczucie wspólnoty sprawia, że zawsze czujemy się tu jak w domu.
A wiesz, że to prawda? Gdy ktoś pyta mnie o plany na majówkę bez wahania odpowiadam, że wracam do Krakowa, na Mastercard OFF CAMERA i to „wracam” jest takim słowem sugerującym czynność powracania. A przecież nie da się wracać w miejsce obce.
Festiwal zmienia nasze życia. Dorastamy, dojrzewamy, nawiązujemy nowe relacje albo redefiniujemy te już istniejące. Ciężko ubrać w słowa wszystkie emocje, wzruszenia, zachwyty z jednej edycji, a co dopiero ze wszystkich. Chcę wierzyć, że to dopiero początek, ale po dziewiętnastu latach to już nie jest kwestia planowania kolejnej edycji, tylko naturalny proces kontynuacji czegoś, co stało się częścią naszej tożsamości. To dla nas stały, bardzo ważny element roku, który nie wymaga już dodatkowego uzasadnienia.
To na koniec mam takie zdanie do dokończenia: za dziewiętnaście lat wyobrażam sobie…
Staram się sobie niczego nie wyobrażać ani oczekiwać. Czekam na to, co przyniesie ta edycja i każda kolejna. Każdego roku będę sprawdzał, dokąd tym razem zaprowadzi nas ta historia.
fot. Filip Radwański


