Vikander i Moore łączą siły
Image
fot. kadr z filmu "Kingsman. The Golden Circle"

Ze skrajności w skrajność - tak określić można by ostatnie angaże Alicii Vikander, która, po niedawnej roli redefiniującej ociekającą hiperbolizowaną kobiecością Larę Croft, ma wcielić się w rolę ikonicznej feministki. Glorię Steinem, o której opowie film, odegrają aż dwie zdobywczynie oscarowej statuetki - jej starsze wcielenie przypadnie Julianne Moore.

 

Niedawno świat obiegła informacja o produkcji serialu na podstawie biografii prekursorki ruchu feministycznego, fotografki włoskiego pochodzenia Tiny Modotti, której rola od zawsze stanowiła aktorskie marzenie Monici Bellucci. Teraz, na fali kobiecego aktywizmu, którego medialny oddźwięk zwiększył się wyjątkowo w ostatnim roku, szykuje się kolejny biopic, traktujący o legendarnej postaci ruchu feministycznego. W przypadku biografii Glorii Steinem twórców nie czeka aż tak daleka wyprawa w przeszłość, bo do lat pięćdziesiątych, gdy w Ameryce dominował kult przykładnej, nieskazitelnej housewife. Niepokorna Steinem ani myślała podążać za hołubionym wzorcem, stawiając na edukację i samorozwój. Po powrocie do kraju ze stypendium w Indiach poświęciła się pracy badawczej i dziennikarskiej, stając się propagatorką pracy zawodowej i emancypacji amerykańskich kobiet. Nierzadko narażona na ideologiczne starcia z wydawcami, którym nie w smak były jej zdecydowane poglądy, w końcu założyła feministyczne, do dziś funkcjonujące na rynku pismo ,,Ms”. Epizody z jej życia, jak na przykład dziennikarskie śledztwo, na potrzeby którego zatrudniła się w jednym z klubów króliczków Playboya, posłużyły już za kanwę kilku filmów, na przykład komediodramatu ,,A Bunny’s Tale” (1985). Teraz na ekranie obejrzymy jej życiorys w pełnej krasie.

 

Choć z początku rola, która najprawdopodobniej trafi w ręce pamiętnej Avy z ,,Ex Machiny”, wydaje się dość sporym kontrastem w zestawieniu z jej ostatnim występem, przyglądając się bliżej metamorfozie, której Vikander wraz z zespołem odpowiedzialnym za ,,Tomb Raider” (2018) poddała postać Lary Croft, można stwierdzić, że angaż do biografii Steinem to naturalny krok naprzód. Nowa Lara, zamiast ociekać seksem, walczy z kompleksami; w wykonaniu Vikander traci swoją przerysowaną niezłomność i inne cechy, które zapewniły jej status niedoścignionej męskiej fantazji o twarzy Angeliny Jolie. Zaskakuje za to zestawienie szwedzkiej aktorki z Julianne Moore, która odegra późniejsze epizody z życia Steinem - a to za względu na zupełny brak fizycznego podobieństwa. Jak jednak wiemy, charakteryzacja czyni cuda, a dwóm laureatkom Oscara nie grozi przynajmniej dysonans aktorskich umiejętności.

 

,,My life on the road” wyreżyseruje Julie Taymor, twórczyni o niewielkim, acz imponującym warsztatowo dorobku, która w ostatnich latach poświęciła się działalności na polu teatralnym. Wśród pięciu kinowych filmów, które dotychczas wyszły z rąk Taymor, znalazło się miejsce dla trzech szekspirowskich adaptacji, musicalu opartego na utworach Beatlesów i biografii Fridy Kahlo. Ta ostatnia, uwielbiana za rozmach i estetyczne dopracowanie, może stanowić przedsmak podejścia, jakie Taymor obierze, ekranizując kolejną historię silnej kobiety, która wyprzedziła swoje czasy. A może reżyserka zaskoczy po raz kolejny? W przypadku tej twórczyni zawód oczekiwań niemal zawsze wiąże się z miłą niespodzianką.

 

Magdalena Narewska

Źródło: vulture.com