Twórca „Moonlight” w rozmowach o miłości
Image
fot. kadr z filmu

Po oscarowym sukcesie „Moonlight” nie można się dziwić, że kolejny film Barry’ego Jenkinsa jest szczególnie wyczekiwany. Jego kolejne dzieło, „Gdyby ulica Beale umiała mówić”, jest adaptacją powieści Jamesa Baldwina o czarnoskórych kochankach w Stanach Zjednoczonych.

Powieść Baldwina z 1974 roku opowiada o miłości dwójki młodych ludzi Tish oraz Fonny’ego, którzy urodzili się oraz wychowywali właśnie na tytułowej ulicy w Stanach Zjednoczonych. Oboje są Afroamerykanami. Dramat kochanków rozpocznie się kilka dni przed ich ślubem – mężczyzna zostanie uwięziony przez policję na podstawie fałszywego oskarżenia o gwałt. Kobieta rozpocznie walkę o uwolnienie swojego partnera.

Fabuła filmu skupi się oczywiście na losach kochanków. Co ciekawe, scenariusz  do „Gdyby ulica Beale umiała mówić” powstawał w 2013 roku, czyli w tym samym czasie, w którym reżyser pracował nad „Moonlight” (2016). W jego najnowszym filmie zobaczymy Regine King, Dave’a Franco („Disaster Artist” 2017), Pedro Pascala („Narcos”, 2015- ) oraz Finna Wittrocka. Barry Jenkins współpracował również z podobną ekipą filmową, co w przypadku „Moonlight”. Za zdjęcia do filmu odpowiada James Laxton, a muzykę napisał Nicholas Britell. Z obydwoma artystami, Jenkins spotkał się na planie po raz drugi.

Poprzedni film Jenkinsa był doceniony zarówno przez Akademię Filmową, jak i krytyków oraz środowisko LGBT. Zresztą, ukazanie historii czarnoskórego homoseksualisty, wydaje się być krokiem milowym w walce z homofobią oraz odważnym pomysłem w świecie Hollywood. Z kolei klasycznie amerykańskie love story, ale tym razem w innym kolorze, również wydaje się być historią, która może okazać się czymś znacznie więcej niż kolejną opowieścią o miłości. Bez względu na to, jaki szum wywoła nowy film Jenkinsa, uzupełni on kolejną lukę w nadal zdecydowanie białym głównym nurcie kina.

Światowa premiera filmu odbędzie się podczas festiwalu w Toronto. Amerykańska premiera zapowiedziana jest na 30 listopada, a brytyjska na 18 stycznia. Z pewnością jest to kolejny, fantastycznie zapowiadający się film, który trafi na listy oscarowych nominacji!

Julia Smoleń