Gwiazdy polityki
Image
fot. kadr z filmu "The Calling"

Susan Sarandon znalazła się w grupie 575 kobiet aresztowanych podczas protestu przeciwko polityce migracyjnej Donalda Trumpa. Aktorka zawsze znana była ze swojego politycznego zaangażowania i nie jest w tym sama. O swoich poglądach głośno mówią także inne gwiazdy małego i wielkiego ekranu.

Sarandon została zatrzymana podczas odbywających się na terenie całych Stanów Zjednoczonych protestów, sprzeciwiających się decyzji o oddzieleniu dzieci od ich migrujących rodziców i umieszczeniu ich w specjalnych ośrodkach. Nagrania z placówek obiegły cały świat – owinięte srebrną folią maluchy tkwią w nich za kratami i płaczą za utraconymi opiekunami. W protest pod hasłem #FamiliesBelongTogether włączyło się także wiele innych gwiazd, m.in Laura Dern, Ava DuVernay i Natalie Portman. Kolejne znane postacie, takie jak Julia Louis-Dreyfus, Zooey Deschanel czy Kerry Washington, dołączyły do akcji za pośrednictwem mediów społecznościowych. 

Protest dotyczący dzieci migrantów nie jest oczywiście jedynym politycznym zaangażowaniem gwiazd kina i telewizji, od lat publicznie dzielących się swoimi poglądami. Do najbardziej rozpolitykowanych postaci od zawsze należy Jane Fonda, która na przestrzeni lat wspierała Czarne Pantery, angażowała się w ruch feministyczny i sprzeciwiała się amerykańskiemu zaangażowaniu w wojnę w Wietnamie. Wspólnie z aktywistą Fredem Gardnerem i aktorem Donaldem Sutherlandem zrealizowała film „F.T.A” złożony z krytycznych wypowiedzi żołnierzy na temat wietnamskiego konfliktu, została również twarzą organizacji Vietnam Veterans Against the War.

Polityczne zaangażowanie aktorów bywa różnie odbierane. Z jednej strony, podobnie jak każdy człowiek na Ziemi, są oni uprawnieni do posiadania własnych poglądów politycznych i ich wyrażania. Ponadto mogą nagłośnić istotne problemy współczesnego świata, używając swojego celebryckiego statusu w słusznej sprawie. Taką taktykę zdaje się stosować Angelina Jolie, angażująca się w sprawy uchodźców jako Ambasador Dobrej Woli UNHCR czy Leonardo DiCaprio działający na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Ich zaangażowanie nadaje rozgłosu konkretnym zagadnieniom, które docierają dzięki temu do szerszej grupy odbiorców. Dobrym przykładem takiego działania były w ostatnim czasie protesty przeciwko budowie rurociągu w Dakocie Północnej. Planowana inwestycja została oprotestowana przez lokalnych mieszkańców na czele z członkami plemienia Stojąca Skała, ponieważ stanowi bezpośrednie zagrożenie zarówno dla zbiorników wodnych, jak i świętych indiańskich miejsc. Akcję wsparli, a tym samym dodatkowo nagłośnili, liczni celebryci, m.in. Mark Ruffalo, Rosario Dawson oraz Shailene Woodley, która została zatrzymana podczas protestu przez policję. 

Motywacje rozpolitykowanych gwiazd budzą jednak wątpliwości. Możliwe, że w tym wszystkim nie chodzi o potrzebę wyrażania swoich poglądów, lecz raczej budowanie wizerunku poprzez kontrowersje i skandale. Dzięki protestom można zaistnieć i wygenerować ruch w mediach społecznościowych, a także zbić kapitał polityczny, przydatny podczas aktorskiej emerytury. Znane są przecież przypadki, kiedy to gwiazdy zawieszają swoje filmowe kariery, by spróbować sił w wielkiej polityce: wystarczy przypomnieć chociażby Ronalda Reagana, Arnolda Schwarzeneggera czy znaną z „Seksu w wielkim mieście” Cynthię Nixon, która ogłosiła niedawno, że będzie ubiegać się o stanowisko Gubernatora Stanu Nowy Jork.

Nie każdy jest jednak jak Meryl Streep, której dosadne i świetnie skomponowane przemówienie, wygłoszone na ceremonii rozdania Złotych Globów poruszyło niejednego słuchacza. Część gwiazd zdaje się nie wiedzieć dokładnie o czym mówi, a merytoryczna zawartość ich politycznych deklaracji budzi poważne zastrzeżenia. Dlatego niektórzy, jak na przykład Mark Wahlberg, opowiadają się przeciwko rozmowom o polityce. "Wielu ludzi z Hollywood żyje w bańce. Nie mają kontaktu ze zwykłymi ludźmi, nie znają codziennych problemów gościa, który musi utrzymać swoją rodzinę" – przyznał aktor w jednym z wywiadów. Wydaje się jednak, że wiedza celebrytów na temat polityki jest proporcjonalna do powszechnego poinformowania o meandrach współczesnego świata. Bo tak właściwie, ilu z nas tak naprawdę zna się na polityce?

Kaja Łuczyńska

fot. kadr z filmu "The Calling"

 

#FamiliesBelongTogetherLA

Post udostępniony przez @ lauradern