„Boże Ciało” | Jan Komasa pracuje nad nowym filmem
Image
kadr z filmu "Boże ciało"

Chłopak z poprawczaka, polska prowincja, przebrany ksiądz. Jan Komasa powraca, cztery lata po „Mieście 44”, ze swoim trzecim filmem fabularnym. Chyba nic się nie zmieniło – temat „Bożego Ciała” jest kontrowersyjny, nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. 

Kino Jana Komasy jest problematyczne w jego generalnym definiowaniu. Można odnosić wrażenie, że dzieli publiczność dokładnie na pół. Zdecydowane głosy zachwytów oraz miażdżąca krytyka wybuchały zarówno po premierze „Sali samobójców” (2007), jak i po „Mieście 44” (2014). Tak różnorodne opinie nie zadziwiają jednak w najmniejszym stopniu. Styl reżysera i poetyka jego filmów są szczególnie specyficzne, a w niektórych momentach wręcz nie do strawienia… Wszyscy przecież pamiętamy „Miasto 44” i tę nieznośnie patetyczną, hollywoodzką scenę pocałunku w tempie slow motion wśród ostrzałów niemieckich okupantów.

Nie można jednak kłócić się z faktem, iż każdy kolejny tytuł Jana Komasy wzbudza gorączkowe kontrowersje. Jego najnowszy film również takowe zapowiada. „Boże ciało” to zainspirowana autentycznym wydarzeniami historia chłopaka, który po wyjściu z zakładu poprawczego zaczyna podawać się za księdza. Poznajemy 20-letniego Daniela, który po warunkowym zwolnieniu przechodzi duchową przemianę – marzy o byciu księdzem. Chłopak, wraz z powrotem do rzeczywistości, ma podjąć się pracy w zakładzie stolarskim. Dąży jednak uparcie do spełnienia swojego marzenia. Zaprzyjaźnia się w proboszczem kościoła, a pod jego nieobecność – przebierając się za duchownego – zaczyna pełnić jego obowiązki.

Kadr z filmu Boże ciało

 

Intryga nie trwa jednak długo. Do małej miejscowości na Podkarpaciu powraca kolega Daniela z poprawczaka. Wraz z jego przybyciem rozpoczyna się prywatne śledztwo jednej z mieszkanek owego miejsca. Realność księdza zaczyna być podważana.

W rolę Daniela wciela się Bartosz Bielenia („Na granicy”) – dotychczas aktor głównie teatralny. Wróży mu się jednak podobny skok kariery filmowej, który wydarzył się Kubie Gierszałowi po „Sali samobójców”. W filmie zobaczymy również Tomasza Ziętka („Cicha noc”), Elizę Rycembel („Obietnica”), Aleksandrę Konieczną („Ostatnia rodzina”) oraz Łukasza Simlata („Wymyk”, „Amok”).

Autorem scenariusza jest Mateusz Pacewicz, którego scenariusz (właśnie do „Bożego Ciała”) został nagrodzony w konkursie Script Pro. Z kolei autorem zdjęć jest operator filmowy, Piotr Sobociński, odpowiedzialny za zdjęcia do takich filmów jak „Wołyń” (2016), „Drogówka” (2013) oraz „Bogowie” (2014).

Premiera filmu wstępnie zapowiadana jest na jesień 2019 roku.

 

Julia Smoleń

fot. Andrzej Wencel - Aurum Film / materiały prasowe