Blond rebelia
Image
fot. kadr z filmu

Podczas gdy powoli cichną echa sprawy Weinsteina, Hollywood wychodząc naprzeciw nagłośnionemu problemowi, organizuje produkcję filmu, który opisze kulisy niedawnego skandalu w telewizji Fox News. Jego akcja skupi się na dążeniach grupy pracownic stacji do obnażenia rządzących nią męskich, szowinistycznych struktur, za którymi stoi nie kto inny, jak szef.

 

Zmarły rok temu Roger Ailes, bo o nim mowa, stanowisko szefa Fox News objął w 1996 roku. Podobnie jak wspomniany wyżej współzałożyciel wytwórni Miramax, był uznawany za mediowego magnata o potężnych wpływach, również politycznych. Przez dwadzieścia lat jego kierownictwa stacja ewoluowała w jedną z najchętniej oglądanych sieci kablowych w Ameryce. Jego dobra passa trwała do 2016 roku. Wtedy to, w zbiorowym pozwie o molestowanie seksualne i mobbing oskarżyła go grupa kobiet zatrudnionych w Fox. Ich inicjatywa mogła być niejaką inspiracją dla Salmy Hayek, Gwyneth Paltrow, Angeliny Jolie i innych siedemdziesięciu kilku kobiet, które krótko później postanowiły ujawnić wykroczenia Weinsteina. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do zarzuconych im czynów.

 

Zwieńczonej sukcesem rebelii kobiet na ekranie będą przewodzić aktorki, które same, ostatnimi czasy, święcą triumfy w świecie filmu. W Gretchen Carlson, inicjatorkę akcji przeciw maczoistycznej polityce Ailesa, wcieli się Nicole Kidman, niedawno doceniona Emmy i Złotym Globem za rolę w serialu ,,Big Little Lies”. Rolę byłej prezenterki Megyn Kelly odegra z kolei Charlize Theron, która zajmie się też stroną producencką filmu. Najświeższym castingowym nabytkiem jest Margot Robbie, która po oscarowej nominacji za ,,Jestem najlepsza. Ja, Tonya” (2017), rzuciła się w wir pracy - wkrótce w kinach pojawią się dwa filmy z jej udziałem: ,, Maria, królowa Szkotów” i wyczekiwane ,,Once upon a time in Hollywood”, w którym wystąpi jako Sharon Tate.

 

Nie wiadomo jeszcze, kto zagra niesławnego skandalistę. Postać Ailesa, despoty i konserwatysty, przedwyborczego doradcy Nixona, Reagana i Trumpa, wydaje się twardym orzechem do zgryzienia, ale i obietnicą roli, która stanowi kamień milowy w karierze (jak kiedyś Larry Flynt dla Woody’ego Harrelsona). Bez wątpienia twórcom filmu trudno będzie przebić casting powstającego właśnie ośmioodcinkowego serialu Showtime, opartego na biografii szefa Fox News - w tej produkcji rolę Ailesa przyznano Russellowi Crowe. Z kolei biorąc pod uwagę, że autorem skryptu jest Charles Randolph, z pewnością możemy spodziewać się fabularnych fajerwerków. Scenarzysta w swojej karierze zdążył już rozłożyć jeden skandal  - choć co prawda finansowy - na czynniki pierwsze. ,,Big short” (2015) było montażowym majstersztykiem, wprowadzającym elementy archiwalne i ciekawe narracyjne chwyty, jak epizody, w których gwiazdy wyjaśniają mechanizmy powstawania baniek spekulacyjnych. Miejmy nadzieje, że i tym razem Randolph umknie szponom konwencji, wprowadzając do scenariusza szczyptę innowacji.

 

źródło: Guardian

 

Magdalena Narewska