International Festival
of Independent Cinema

24.04 – 3.05.2026, Kraków

OFF z Mastercard

– 20% z Mastercard

Mastercard Special Screening

Mastercard OFF SPOTS

„Mam dużą satysfakcję z tworzenia nieoczywistych i skomplikowanych postaci” | wywiad z Michaliną Łabacz

Michalinę Łabacz widzowie kojarzyć mogą przede wszystkim z roli Zosi Głowackiej w filmie „Wołyń”, za którą aktorka była wielokrotnie nagradzana. Od jej debiutu filmowego mija w tym roku 10 lat, stąd też skorzystaliśmy z tej okazji, aby zapytać artystkę o jej wspomnienia z pracy nad tą produkcją, jej kolejne role, a także o najnowszy projekt z jej udziałem.

Na 19. edycji Mastercard OFF CAMERA pojawiła się nowa sekcja THE BEST OFF, która w tym roku dedykowana była Wojciechowi Smarzowskiemu. W tym roku mija również 10 lat od premiery jego filmu „Wołyń”, w którym zagrałaś główną rolę. Jak wspominasz pracę nad tą produkcją?

Jest to dla mnie bardzo ważny film, nie tylko ze względu na temat i pracę z Wojtkiem Smarzowskim, która była wyjątkowa, ale również dlatego, że pierwszy raz stałam przed kamerą, debiutowałam, wszystkiego uczyłam się na planie. Wielka przygoda, za którą jestem wdzięczna i którą wspominam z dużym sentymentem.

Poza tym dostałaś tę rolę będąc jeszcze na pierwszym roku studiów

Tak, castingi trwały cały rok, a ja dopiero zaczęłam studia w Akademii Teatralnej. Pod koniec pierwszego roku dostałam wiadomość, że zagram Zosię. Miałam 22 lata i było to spełnienie marzeń.

Jakie było dla Ciebie największe wyzwanie w zmierzeniu się z dziełem o tak trudnej tematyce?

Opowiadaliśmy historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. To duża odpowiedzialność. Chciałam, żeby widz był blisko Zosi, żeby mógł uwierzyć we wszystko, co przechodzi moja bohaterka. Na pewno sceny rzezi były bardzo wymagające psychicznie i fizycznie. Walczyliśmy z żywiołem, paliliśmy chaty i mieliśmy ograniczony czas, a ja biegałam z dzieckiem na rękach. Wszystko było dokładnie zaplanowane i przygotowane na próbach kaskaderskich. To ciężka praca wielu ludzi.

A jak wyglądało przygotowanie do tych scen pod względem mentalnym?

Najcenniejsze były rozmowy z Wojtkiem, przechodziliśmy cały scenariusz krok po kroku. Miałam do zagrania ekstremalne emocje i z perspektywy czasu myślę, że chyba nie byłam do końca świadoma, ile one ważą. Miałam jednak pełne zaufanie do reżysera, dostałam ogromne wsparcie i poczucie bezpieczeństwa. Czułam się zaopiekowana i nie bałam się wskoczyć na głęboką wodę. Finalnie wyszłam tylko silniejsza i bogatsza o to doświadczenie.

Twoje najnowsze projekty również poruszają trudne tematy – mam tutaj na myśli role w serialach „Niebo. Rok w piekle” i „Heweliusz”. Jak w kontekście tego drugiego tytułu wspominasz swój udział w produkcji, która szybko stała się polskim hitem Netflixa?

To moje drugie spotkanie z Janem Holoubkiem. Wcześniej widzieliśmy się przy serialu „Rojst. Millenium”, gdzie za scenariusz również był odpowiedzialny Kasper Bajon. To duet doskonały. Każdy temat, który biorą na swoje barki jest wyjątkowy. Cieszę się, że spotykam na swojej drodze tak wybitnych artystów. „Heweliusz” to chyba największa produkcja, w której brałam udział. Serial był oglądany w wielu krajach na świecie, jestem dumna, że mogłam być jego częścią.

Wszystkie wspomniane w naszej rozmowie produkcje opowiadają o prawdziwych wydarzeniach. Czy nawiązywanie do historii w rolach, które odgrywasz, ma dla Ciebie znaczenie?

Staram się podchodzić do swojej pracy jak najuczciwiej. Nawiązywanie do prawdziwych historii to dodatkowa wartość, ale też większa odpowiedzialność w tworzeniu postaci. W przypadku „Heweliusza” czy „Nieba” ciężko zapomnieć o tym, że byli i nadal są ludzie, którzy to pamiętają. Jedna i druga historia jest bardzo trudna i przejmująca. Na planie staram się wyłączyć i skupić na zadaniu. Mam dużą satysfakcję z tworzenia tak nieoczywistych i skomplikowanych postaci. Lubię szperać w psychice człowieka. A sama możliwość przeniesienia się w czasie i wejścia w zupełnie inną rzeczywistość to jeden z plusów tego zawodu.

Wątek podróży w czasie można znaleźć również w najnowszej produkcji z Twoim udziałem, która będzie mieć premierę pod koniec tego roku, a mianowicie „Czas, który nie nadszedł”.

„Czas, który nie nadszedł” to wizja niedalekiej przyszłości. Widzimy świat, w którym zostaje wynaleziona kuracja antygeriatryczna, aby zatrzymać młodość. Za reżyserię odpowiada fantastyczna Julia Rogowska, której bardzo kibicuje. Jest to jej debiut fabularny.

Mogłabyś zdradzić nam swoje wrażenia z pracy nad tym dziełem?

Kolejne świetne spotkanie i bardzo intrygujący projekt. Chyba mam szczęście do ludzi. Grałam z Agatą Kuleszą i Dobromirem Dymeckim, więc praca była bardzo komfortowa, a atmosfera na planie wyśmienita. Reżyserka dokładnie wiedziała, jak chce opowiedzieć tę historię. Polubiłam naszych bohaterów. Budowaliśmy świat, gdzie starość staje się największym tabu. To opowieść o miłości, utraconym czasie, o wyborach i ich konsekwencjach. Próba odpowiedzi na najważniejsze pytania. Jestem bardzo ciekawa spotkania z widzem, mam nadzieję, że nikt nie wyjdzie z kina obojętny. Za produkcję odpowiada Krystyna Kantor z Shipsboy, a premiera jesienią tego roku.

Jeśli chodzi o spotkania, to miałaś okazję zobaczyć się z innymi aktorami podczas pokazów na tegorocznym Mastercard OFF CAMERA.

Tak. Rozmawiamy świeżo po projekcji filmu „Klarnet” w reżyserii Toli Jasionowskiej, w którym zagrała moja przyjaciółka Weronika Humaj. Jestem bardzo poruszona. Pięknie zagrany i opowiedziany film, który został nakręcony w moich rodzinnych stronach. Weronika i Andrzej Chyra stworzyli wspaniały duet, a do tego wszystkiego genialna muzyka Wojtka Frycza, która odegrała ogromną rolę i wzruszała mnie za każdym razem.

A jakie masz doświadczenia z samym Festiwalem?

Bardzo pozytywne. Jestem na festiwalu już chyba trzeci raz i zawsze chętnie wracam do Krakowa. Kino niezależne to przede wszystkim wolność w tworzeniu, a dla mnie wolność w tym zawodzie jak i w życiu jest najważniejsza.

Aleksandra Kubas

fot. Klaudia Kot

Przejdź do treści
Zezwól na powiadomienia OK Nie, dziękuję