10.07.2017
Polski „La La Land”?
Wielka miłość zamknięta w czasach Zimnej Wojny – Paweł Pawlikowski, laureat Oscara za wybitną „Idę” oraz zdobywca Krakowskiej Nagrody Filmowej wraca z nowym filmem! Tym razem na warsztat bierze kulisy powstania zespołu „Mazowsze”, a całość opowie we właściwej sobie, czarno-białej estetyce.
Polski „La La Land”?
Plan filmu "Zimna Wojna"
źródło: Agnieszka Wyderka, RMF FM

Ona od ponad ośmiu lat nie schodzi z planów filmowych. On należy do najbardziej rozchwytywanych rodzimych aktorów. Paweł Pawlikowski, laureat Krakowskiej Nagrody Filmowej PKO OFF CAMERA i zdobywca Oscara, postanowił połączyć tę dwójkę i wplątać ich w zakazany romans. Swój najnowszy film, będący polsko-brytyjsko-francuską kooperacją, oparł o dotąd nieopowiedzianą szerszej publiczności historię zespołu ludowego „Mazowsze". W rolach głównych zobaczymy Joannę Kulig i Tomasza Kota.

Tradycyjne pieśni, przyśpiewki i tańce ludowe to jeden z najcenniejszych bastionów polskości – podczas wojny niejednokrotne to one pozostają w pamięci, przywołując przeszłość i lepsze, szczęśliwsze czasy. Tadeusz Sygietyński i Mira Zimińska-Stygietyńska w bombardowanej Warszawie przyrzekli sobie, że jeśli przeżyją, ocalą folkor Mazowsza od zapomnienia. W 1950 zespół zaprezentował swój pierwszy program; rok później wyruszył na podbój świata, by w 1954 zdobyć serca fanów mieszkających za żelazną kurtyną, a potem – całej Ameryki. „Zimna Wojna”, którą prawdopodobnie na ekranach kin zobaczymy już w przyszłym roku opowie historię niezwykłego romansu Zuli, członkini chóru i zespołu tanecznego „Mazurek” oraz Wiktora, pianisty. Rozdzieleni żelazną kurtyną kochankowie przez kolejne dekady lat 50. i 60. spotykają się i rozstają, zmierzając ku dramatycznemu finałowi.

– To muzyka jest najważniejsza, jest jedynką w tym filmie, a my wokół niej tańcujemy – mówił w RMF 24 Tomasz Kot. Aktor, którego podziwialiśmy w „Skazanym na Bluesa” (2005) czy „Bogach” (2014) specjalnie na potrzeby roli nauczył się grać na fortepianie utwór Debussy’ego. Joanna Kulig natomiast ściśle współpracowała z zespołem „Mazowsze”, ucząc się z nimi kroków i choreografii do m.in. oberka opoczyńskiego, kujawiaka i górala. – Cały finał zatańczyłam z nimi – mówi aktorka.   


    Joanna Kulig na 8. edycji Festiwalu. Przeczytaj wywiad z aktorką klikając w zdjęcie! Fot. Grzegorz Milej

„Zimna Wojna” w briefingu została określona polskim odpowiednikiem „La La Land”, choć … nie będzie typowym musicalem. – Tam nie ma żadnych numerów śpiewanych. Aktorzy nie rozmawiają ze sobą poprzez piosenki. Natomiast jest w tym filmie tak, jak i było w „Idzie”, bardzo dużo muzyki. Brzmi przepięknie – dodaje w rozmowie ze stacją producentka, Ewa Puszczyńska. Jak udało nam się dowiedzieć, na widzów czekają wyjątkowe aranżacje polskiej muzyki ludowej połączone z paryskim jazzem, jakiego słuchano na salonach w latach 50. i 60.

Choć oś fabuły silnie koncentruje się na stolicy Francji, na ekranie nie zobaczymy paryskich plenerów. Twórcy „Zimnej Wojny” przygotowali nie lada gratkę dla miłośników filmowych lokacji i tropicieli rodzimych krajobrazów. – Paryż jest rozczarowujący, przereklamowany – stwierdził Paweł Pawlikowski. – Nie da się w nim już oddać klimatu lat 50. – zdradza. Europejskie miasto świateł w filmie zagra … nasza Łódź. Filmowcy skupią się przede wszystkim na Grand Hotelu, Hali Sportowej, Teatrze Wielkim, Radiu Łódź czy prywatnych kamienicach i mieszkaniach. „Zimna Wojna” kręcona będzie również w Pałacu w Białaczowie, Biełdowie oraz Warszawie, Legnicy czy Jeleniej Górze. Wrocław wcieli się natomiast w Berlin. Pierwsze fotosy z planu zapowiadają znakomitą produkcję.


                                     Na planie "Zimnej Wojny". Źródło: Łódź Film Comission

– Mam taką głupią ambicję, żeby kręcić filmy inne od wszystkich, które dotychczas powstały, mające własną logikę, przykuwającą uwagę widza, ale niedające mu szansy na przewidzenie po dziesięciu minutach oglądania, co się wydarzy – przyznał w wywiadzie dla brytyjskiego „The Telegraph” Paweł Pawlikowski. Jego projekty przemawiają przez postaci i obrazy, wywołują konsternację, niejednokrotnie prowokują, wbijają w fotel. W „Idzie” ten klimat wygrano m.in. na formacie 3:4 i biało-czarnych zdjęciach. Wiadomo, że i tym razem Pawlikowski postawił na kontrast i rezygnację z koloru. „Zimną Wojnę” spowijać będą bowiem wyłącznie czarno-białe barwy. Swoim operatorem Pawlikowski po raz kolejny uczynił Łukasza Żala, podwójnego laureata PSC oraz Złotej Żaby na Camerimage czy Europejskiej Nagrody Filmowej. Na ekranie, oprócz pary głównych bohaterów, zobaczymy m.in. Agatę Kuleszę czy Borysa Szyca.

– Zdecydowałem się umieścić akcję swojego filmu w latach 50., bo czasy dzisiejsze mnie przerażają. Włączam telewizor i jest dramat – mówił Pawlikowski. Miejmy nadzieję, że „Zimna Wojna” okaże się skutecznym antidotum i oderwie nas na moment od bolączek współczesności, przenosząc widzów w klimat powojennej Polski. Film zobaczymy prawdopodobnie wiosną przyszłego roku. Trzymamy kciuki za powodzenie produkcji i już teraz życzymy kolejnego Oscara!

Angelika Pitoń


fot. Agnieszka Wyderka, RMF FM


fot. Łódź Film Comission


fot. Agnieszka Wyderka, RMF FM


fot. Agnieszka Wyderka, RMF FM


fot. Agnieszka Wyderka, RMF FM


fot. Łódź Film Comission