09.11.2017
Nie tylko dziewczyna Bonda
Monica Bellucci została uhonorowana nagrodą im. Virny Lisi, przyznawaną aktorkom, których obecność na dużych ekranach – jak było to w przypadku patronki tego wyróżnienia – znacząco wpływa na rozwój zarówno włoskiego, jak i światowego kina. Laureatka podczas gali w Rzymie miała utrudnione zadanie – musiała nie tylko odpowiadać na liczne gratulacje, ale także wyjaśniać, czy rzeczywiście po raz drugi w swojej karierze zostanie dziewczyną Bonda.
Nie tylko dziewczyna Bonda
Monica Bellucci na filmie "Spectre"
źródło: materiały prasowe

Od pewnego czasu świat filmu, a szczególnie ta jego część, która szczególnie upodobała sobie historie agenta 007, żyje plotką o powrocie Bellucci na plan Bonda. Aktorka miałaby ponownie wystąpić jako Lucia Sciarra, którą zagrała w „Spectre” (2015). Takie pragnienie towarzyszy ponoć nawet samemu Danielowi Craigowi, ale włoska artystka postanowiła zachować w tej materii znaczące milczenie – podczas rzymskiej gali, zgodnie z zapowiedziami jej agenta, nie zaprzeczyła ani nie potwierdziła rewelacji, które pieśń gminna niesie. Premierę „Bonda 25” zaplanowano na 8 listopada 2019. Można się zatem spodziewać, że rąbek tajemnicy zostanie jednak niebawem uchylony.

Więcej niż o przygodach dziewczyny Bonda, Bellucci mówiła w Rzymie o kobietach i wyzwaniach feminizmu. Nagroda im. Virny Lisi była ku temu doskonałą okazją, jak bowiem powiedziała jej laureatka: – dla mnie [Lisi] jest pewną aspiracją – do jej talentu, inteligencji, piękna i elegancji.
Tym, co łączy te dwie wielkie włoskie aktorki jest ich niezgoda na przypisanie im metek południowych seksbomb i poszukiwanie takich scenariuszy, które oferują (lub oferowały) im role bardziej złożone i wymagające. Bellucci już stała się ikoną kina i właściwie – dzięki filmom takim jak „Malena” (2000) czy „Nieodwracalne” (2002) – nie musi walczyć ze stereotypem artystki jednego – erotycznego – planu, a jednak wciąż sięga po kreacje-wyzwania. W najbliższym czasie zobaczymy ją między innymi w filmie braci Roache-Turner „Nekromancer”, w którym – jak sama przyznaje – po raz pierwszy w swojej karierze zagra „złośliwą, okropną kobietę”, oraz u Emira Kusturicy w „Na mlecznej drodze”, którym otwieraliśmy 10. edycję NETIA OFF CAMERA (ta rola wymagała od niej nauki serbskiego!). 


             Przeczytaj recenzję "Na mlecznej drodze" Emira Kusturicy, w którym zagrała Monica Bellucci!

Trzeba jednak dodać, że w rozmowach z dziennikarzami aktorka nie tyle unikała rozmów o Bondzie, ile pomijała wątek swojego udziału w najnowszej części przygód najsłynniejszego kinowego agenta. Bellucci zwróciła uwagę na to, że jej Lucia ze „Spectre” jest niebywałym i ważnym fenomenem. Kobieta po pięćdziesiątce jako dziewczyna Bonda to ogromny krok naprzód dla kobiet w przemyśle filmowym. Jak mówi aktorka: – dzisiaj kobiety mogą grać wielkie, silne, kobiece role po 50, 60, 70, a nawet 80 urodzinach. To oznacza, że kino w końcu odzwierciedla społeczeństwo, a sprawy naprawdę zmierzają ku lepszemu. W rozmowach laureatka nagrody im. Virny Lisi nie pomijała jednak zagrożeń czyhających na kobiety w showbiznesie i świecie jako takim, dlatego wielokrotnie podkreślała konieczność opowiadania o krzywdzie i solidarnego oporu wobec patriarchalnych opresji.

Co ciekawe, jako jedną z najbardziej znaczących ról w swojej filmografii Włoszka wymienia epizod w „Twin Peaks: The Return”: – u boku Davida Lyncha wszystko staje się magiczne. To taki moment, który pojawia się znikąd; rozmawianie o snach.
To doświadczenie było dla niej tak szalenie istotne, bo uważa, że jest swoim własnym marzeniem (od dzieciństwa marzyła o karierze filmowej). Trzymajmy kciuki za to, by jeden z jej największych snów – ten o rzeczywistości, w którym kobiety nie muszą walczyć z dyskryminacją ani wstydzić się swojej seksualności – ziścił się czym prędzej.

Alicja Muller

źródło: hollywoodreporter.com