12.02.2018
Natalia po tamtej stronie
Pod koniec lutego do częściowej dystrybucji trafi „Anihilacja” Alexa Garlanda z Natalie Portman w roli głównej. Czego możemy się spodziewać po tej najnowszej realizacji reżysera świetnie przyjętej „Ex Machiny”?
Natalia po tamtej stronie
Natalie Portman
źródło: Elle UK

Najnowsza produkcja studia Paramount to adaptacja trylogii „The Southern Reach”, amerykańskiego pisarza sci-fi Jeffa VanderMeera. Historia ta opowiada o grupie żołnierzy przedostających się do obszaru skażonego przez tajemniczą katastrofę ekologiczną. W rolach głównych wystąpi między innymi Natalie Portman, Tessa Thompson, Jennifer Jason Leigh i Gina Rodriguez (produkcji nadano już etykietę „femi sci-fi”, choć w filmie pojawić się ma również Oscar Isaac).

Poprzedzającą „Anihilację” twórczość Garlanda określa się jako wyszukaną refleksję obrazu, w którym ludzkość umiejętnie stwarza sobie sytuację małej (przynajmniej na początku) apokalipsy. Scenariusz Garlanda do „28 dni później” (reż. Danny Boyle, 2002) został nazwany „niespotykanie inteligentnym i prowokacyjnym pstryczkiem w zombie story”, „Ex Machina” (2015) to z pewnością jedna z bardziej interesujących i oryginalnych produkcji ostatnich lat, nawiązujących do tematu sztucznej inteligencji.

„Anihilacja”, w przeciwieństwie do fabuły „Ex Machiny” ugruntowanej w techniczno-praktycznym podejściu do tematu, ma być – używając słów samego reżysera – podróżą „z suburbiów do psychodelii”. Pierwsze reakcje z pokazów prasowych mogą to potwierdzać – film utrzymany jest w klimacie bystrych (i zarazem niepokojących) twistów fabularnych, nie stroniąc przy tym od solidnej dawki przemocy i elementów horroru. Pozytywne komentarze na twitterze krążą wokół takich określeń jak „znakomity”, „wbijający” czy „strasznie niepokojący”. Dla fanów produkcji podobnych do „Arrival” czy dyptyku „Blade Runner”, powyższe informacje okazać się mogą dosyć zachęcające.

Dla wielu osób (nie wyłączając samego reżysera) pewnym rozczarowaniem jest jednak sposób dystrybucji filmu. O ile w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Chinach, „Anihilacja” będzie wyświetlana na dużym ekranie, dystrybucją filmu w Europie zajmie się Netflix. Spowodowane jest to obawami jednego z producentów, według którego film okazał się „zbyt intelektualny” dla tak powszechnej dystrybucji, co mogłoby grozić finansowym fiaskiem. Decyzja ta jest o tyle dziwna, że w filmie gra przecież gwiazda światowego formatu, a poprzednia produkcja Paramountu – „Arrival” (reż. Denis Villeneuve, 2016) – mająca podobne aspiracje fabularne, okazała się kasowym hitem. Miejmy nadzieję, że Paramount, sprzedając Netflixowi prawa do wyłącznej dystrybucji, po premierze szybko pożałuje niedocenienia europejskiej publiczności. W końcu z kina „zbyt intelektualnego” jesteśmy całkiem nieźli.

„Anihilację” będziemy mogli zobaczyć na Netflixie w połowie marca - trzy tygodnie po amerykańskiej premierze kinowej.