11.02.2018
Johann Jóhannsson nie żyje
Choć najwięcej splendoru przyniosła mu ścieżka dźwiękowa skomponowana do "Teorii wszystkiego" (2014), kinowa publika pokochała go znacznie wcześniej. To Jóhannssonowi zawdzięczamy genialną ścieżkę dźwiękową towarzyszącą filmom Denisa Villeneuve'a i Phie Ambo. Zmarł nagle, pozostawiając za sobą niedokończone projekty i dopiero wchodzące na ekrany filmy z jego kompozycjami.
Johann Jóhannsson nie żyje
Jóhann Jóhansson

- Wirtuozeria mnie nie interesuje - mawiał Jóhannsson. Był samoukiem; choć podstaw muzyki nauczył się w szkole (gdzie grał na puzonie i fortepianie), szybko porzucił skostniałe mury uczelni. Romanował z literaturą, czego echem jest silna inspiracja Pynchonem, Pereciem i Queneau. Szybko jednak zrozumiał, że jego serce należy do muzyki. Założył rockowy zespół, eksperymentował, na własną rękę poznawał zasady rządzące światem kompozycji, orkiestracji, harmonii. Wzorował się na Cage'u, Pärcie, Góreckim. W czasach, kiedy królowała awangarda, on powrócił do minimalizmu. Jego utwory były wyciszone, melancholijne. Dzisiaj Johanna Jóhannssona cenimy przede wszystkim za niebywałe połączenie muzyki elektornicznej, ambientowej z brzmieniem instrumentów tradycyjnych - nierzadko na pełną orkiestrę.  

Jóhannsson urodził się w 1969 roku w Reykjaviku. Bardzo szybko jednak wyemigrował do Berlina, gdzie mieszkał do teraz. Komponował do dzieł teatralnych, tanecznych, angażował się w wiele projektów artystycznych w Norwegii, Danii, Australii. Wydawał własne płyty. Pierwszą - w 2002 ( "Englabörn"). Każde kolejne jego nowe dzieło było artystycznym wydarzeniem. "Drone Mass" z 2015 swoją premierę miało w nowojorskiej galerii MOMA. Ostatnia płyta, "Orphee" (2016) bawił się formami, technikami i czasami. Wykorzystywał komunikaty radiowe, otwarcie nawiązywał do muzyki renesansowej. Krytycy dwu,trzyminutowe utwory nazywali szkicami muzyki filmowej, wprawkami muzycznymi. Bez myśli przewodniej, spajającgo ich elementu. 

Najważniejszym biegunem działalności Jóhanssona niezmiennie pozostawał film. Jako jeden z niewielu potrafi w tak piękny sposób opowiadać fabułę dźwiękami. Przełomem w jego karierze okazała się impresjonistyczna kompozycja do byrytyjskiego melodramatu "Teoria wszystkiego" (2014), opowiadającą historię Stephena Hawkinga, za którą otrzymał, jako pierwszy Islandczyk, Złotego Globa. Otrzymał także nominacje do Oscara, brytyjskiej BAFT-y i najbardziej prestiżowej muzycznej nagrody - Grammy. Lawina nominacji posypała się również po mrocznym "Sicario" (2015) Denisa Villeneuve'a, do której zaangażował orkiestrę złożoną z 65 osób. Z Kanadyjczykiem pracował przy aż trzech projektach - "Labiryncie" (2013) i "Nowym początku" (2016), gdzie głównym instrumentem okazał się być ludzki głos. - W kinie mainstreamowym zazwyczaj jest za dużo muzyki. W "Nowym początku", korzystanie z przestrzeni i ciszy jest niezwykle ważne. Muzyka pojawia się tylko wtedy, kiedy rzeczywiście jest potrzebna i służy celowi - mawiał w wywiadach.

Kompoyzcje Jóhanssona słyszeliśmy również podczas jubileuszowej edycji festiwalu Off Camera. Islandczyk skomponował ścieżkę dźwiękową do kameralnego "Lovesong". - Ludzie są spragneni nowych dźwięków i doświadczania muzyki, jakiej nie usłyszą w reklamach i telewizyjnych show - uważał. 

Nieżywego artystę znalezionego 10 lutego w jego berlińskim apartamencie - w dniu premiery kolejnego filmu Jamesa Marsha, do którego ścieżkę stworzył. Nie wyjaśnione są okoliczności jego śmierci. Pozostawił po sobie kilka niezwykłych muzycznych przedsięwzięć, których będzie nam dane posłuchać w kinach w nadchodzącym roku. Na Sundance oglądaliśmy "Mandy" Panosa Cosmatosa. Jeszcze w lutym, na festiwalu w Dublinie, zostanie pokazany dramat "Maria Magdalena" Gartha Davisa, w którym rolę największej biblijnej grzesznicy zagra Rooney Mara. Partnerować mają jej m.in. Joaquin Phoenix.
8 czerwca w Polsce zobaczymy "Na głęboką wodę", historię Donalda Crowhursta, który postanawia wziąć udział w żeglarskim wyścigu dookoła świata - Sunday Times Golden Globe. Krytyka była zgodna - ta kompozycja mogła powtórzyć sukces "Teorii wszystkiego" i przynieść Jóhanssonowi kolejne nominacje i nagrody.